Czy wiedzieliście, że kontrolując menu wyników wyszukiwania, Google może zdeterminować aż 25% wyników wyborów na całym świecie? W dzisiejszym społeczeństwie cyfrowym technologie nie są już tylko narzędziami – stały się potężnymi siłami kształtującymi demokrację.
Żyjemy w epoce, gdzie prawie 2 miliardy ludzi aktywnie korzysta z Facebooka, a w każdej sekundzie powstaje pięć nowych profili. Czym jest społeczeństwo cyfrowe? To rzeczywistość, w której algorytmy platform społecznościowych mogą przewidzieć nasze zachowania, zanim te przyjdą nam do głowy. W 2010 roku Facebook eksperymentował z frekwencją wyborczą, co skutkowało zwiększeniem liczby głosów o 340 tysięcy wśród osób, które widziały uśmiechnięte twarze znajomych, którzy już głosowali.
W niniejszym artykule przyjrzymy się definicji społeczeństwa cyfrowego oraz jego wpływowi na procesy demokratyczne. Wspólnie zbadamy, jak technologie oddziałują na kształtowanie polityk i mogą ograniczać prawa i wolności jednostek. Niepokojące jest to, że wybory w Polsce odbywają się w świecie manipulacji i propagandy wspieranej przez potężne technologie, a napaść Rosji na Ukrainę tylko wzmocniła obawy przed zagrożeniami dla cyberbezpieczeństwa.
Dlatego tak ważne jest, abyśmy zrozumieli mechanizmy działania cyfrowego świata oraz jego wpływ na nasze społeczeństwo i demokrację.
Społeczeństwo cyfrowe: definicja i znaczenie dla demokracji
„Demokracja rozumiana jako funkcjonujące społeczeństwo obywatelskie jest czymś więcej niż socjotechniką na usługach władzy. Jej podstawą jest samookreślenie autonomicznych obywateli.” — Piotr Sztompka, Profesor socjologii, członek Polskiej Akademii Nauk
W epoce informacyjnej technologie cyfrowe nie tylko zmieniają sposób naszej komunikacji, ale fundamentalnie przekształcają struktury społeczne i polityczne. Społeczeństwo cyfrowe to znacznie więcej niż suma ludzi korzystających z internetu – to nowa formacja społeczna, w której wiedza zastąpiła kapitał i pracę jako strategiczny zasób.
Społeczeństwo cyfrowe prezentacja podstawowych pojęć
Społeczeństwo cyfrowe można zdefiniować jako stan, w którym technologia cyfrowa głęboko transformuje interakcje społeczne, życie zawodowe i dostęp do informacji. W tej rzeczywistości internet stał się dominującą technologią determinującą procesy społeczno-kulturowe i funkcjonuje jako główne narzędzie dystrybucji wiedzy. Badania pokazują, że obecnie do internetu podłączonych jest 57% całej światowej populacji, a z mediów społecznościowych korzysta 45% ludzkości.
Rewolucja cyfrowa radykalnie zmieniła sposób, w jaki ludzie łączą się i komunikują na niespotykaną dotąd skalę. Debaty między obywatelami są teraz bardziej dynamiczne i zróżnicowane niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie powstały nowe wyzwania – w społeczeństwie cyfrowym każdy użytkownik może odgrywać rolę dziennikarza, wytwarzać komunikaty i przekazywać swoją wersję „prawdy”.
Szczególnie niepokojące jest zjawisko „baniek informacyjnych” – spersonalizowane filtrowanie informacji prowadzi do zamykania internautów w wybiorczych zestawach treści, które są spójne, ale jednostronne. Ludzie utwierdzają się w swoich przekonaniach, co prowadzi do fragmentacji społeczeństwa na rozłączne grupy. To zagrożenie dla demokracji, gdyż obywatele są bardziej podatni na manipulacje i kłamstwa.
Cyfrowe narzędzia a zaangażowanie obywatelskie
Nowe technologie mają ogromny potencjał dla wzmocnienia zaangażowania obywatelskiego. E-partycypacja, definiowana jako włączanie obywateli w proces podejmowania decyzji politycznych za pomocą ICT (technologii informacyjno-komunikacyjnych), przekształca relacje między obywatelami a rządem.
Badania wykazały, że internauci wykazują większe zaangażowanie niż osoby niekorzystające z sieci w takich obszarach jak:
- członkostwo w organizacjach
- zabieranie głosu na zebraniach
- udział w wyborach
- działanie na rzecz społeczności lokalnej
Co ciekawe, większe zaangażowanie użytkowników internetu w działania lokalne potwierdza tezę, że rozwój społeczeństwa informacyjnego sprzyja nie tylko nawiązywaniu relacji ponadnarodowych, lecz także intensyfikacji działań lokalnych, co charakteryzuje społeczeństwo obywatelskie.
Demokracja elektroniczna (e-demokracja) wykorzystuje techniki informatyczno-komputerowe jako narzędzia umożliwiające obywatelom pełniejszy udział w procesach demokratycznych. Obejmuje to e-parlament, e-głosowanie, e-petycje czy e-konsultacje. Z założenia użycie środków elektronicznych ma budować społeczeństwo obywatelskie, ponieważ ułatwia intensywny udział obywateli w debacie publicznej.
Jednakże, aktywność w mediach społecznościowych może dawać użytkownikom pozór zaangażowania obywatelskiego, które nie przenosi się na realne efekty. Zjawisko „slaktywizmu” – ograniczania aktywności do lajków czy udostępnień treści – stanowi rzeczywiste zagrożenie dla dyskursu politycznego. Jak zauważa socjolog Nicholas Carr, „w mediach społecznościowych bardzo łatwo jest ulec wrażeniu, że bierze się w czymś udział tylko dlatego, że kliknęło się w link bądź podało dalej tweeta”.
Dlatego też w budowaniu postaw obywatelskich kluczowe jest, aby cyfrowa aktywność przekładała się na realne zaangażowanie. Technologie cyfrowe powinny być traktowane jako narzędzia, które pomagają zrozumieć przyszłość demokracji przedstawicielskiej, a nie jako cel sam w sobie.
Nowe formy zagrożeń demokratycznych
Internet miał być narzędziem demokratyzacji życia publicznego, jednak z czasem stał się także źródłem poważnych zagrożeń dla fundamentów demokracji. W społeczeństwie cyfrowym pojawiły się nowe mechanizmy, które podważają integralność procesów demokratycznych i zaufanie obywateli do instytucji publicznych.
Zautomatyzowana dezinformacja
Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk jest zalew dezinformacji, który w epoce cyfrowej przyjmuje formę zautomatyzowaną. Dezinformacja w internecie stała się medium, które dopuszcza bezkarne kłamstwo, a to stanowi bezpośrednie zagrożenie dla demokracji. Potocznie uważa się, że sieć WWW zawiera wszystko i zaprzeczenie wszystkiego, co tworzy idealną pożywkę dla manipulacji.
Automatyczne, spersonalizowane filtrowanie informacji, które miało pomóc użytkownikom radzić sobie z zalewem treści, zostało przekształcone w narzędzie politycznego wpływu. Te same techniki wykorzystywane są do kształtowania opinii internautów w spersonalizowany sposób, aby skłonić ich do głosowania na konkretnych kandydatów. W konsekwencji powstają tzw. bańki informacyjne – wybiórczy zestaw informacji, spójny, ale jednostronny, zamykający użytkowników w hermetycznych środowiskach informacyjnych.
Co więcej, rozwój technologii deepfake umożliwia tworzenie fałszywych, ale przekonujących treści audio i wideo. Na Słowacji przed wyborami pojawiły się generowane przez AI nagrania audio przedstawiające rzekome rozmowy dziennikarza z politykiem o fałszowaniu wyborów, co mogło wpłynąć na wynik głosowania.
Wpływ AI na decyzje polityczne
Sztuczna inteligencja (AI) stała się potężnym narzędziem oddziaływania na procesy polityczne. Analizy danych wykonywane metodami uczenia maszynowego pozwalają przewidywać, na kogo zagłosuje dany internauta, a jeśli jest niezdecydowany – jakie argumenty najskuteczniej do niego trafią. Jest to szczególnie skuteczne, gdy gra się na obawach i związanych z nimi emocjach.
Polityk (lub jego sztab wyborczy) może wysyłać sprzeczne wiadomości i obietnice wyborcze do różnych grup odbiorców, wiedząc, że każdy internauta dostanie tylko te treści, które pasują do jego bańki informacyjnej. Taktyka ta podważa fundamenty demokratycznej debaty publicznej, która wymaga wspólnej przestrzeni wymiany poglądów.
Według raportu z 2019 roku, podczas kampanii wyborczej w USA w 2016 roku, kontrolowane przez Rosję konta dotarły do 126 milionów ludzi na Facebooku, co najmniej 20 milionów użytkowników na Instagramie, 1,4 miliona użytkowników na Twitterze oraz zamieściły ponad 1000 filmów na YouTube. Skala ta pokazuje, jak poważnym zagrożeniem dla integralności procesów demokratycznych jest wykorzystanie technologii do manipulacji wyborczej.
Zanik zaufania do instytucji
Dezinformacja prowadzi do podważania autorytetu i wiarygodności instytucji demokratycznych. Badania pokazują, że 80% respondentów stwierdza, że dezinformacja negatywnie oddziałuje na politykę zarówno w ich własnych krajach, jak i na poziomie międzynarodowym.
Najbardziej niepokojący jest wpływ na zaufanie obywateli do mediów i władz publicznych. Badania Ipsos Public Affairs i Centre for International Governance Innovation (CIGI) z 2019 roku wykazały, że 40% badanych pod wpływem kontaktu z nieprawdziwymi treściami mniej ufa mediom, a 22% mniej ufa rządowi. Zanik tego zaufania stanowi fundamentalne zagrożenie dla demokracji, która opiera się na wierze obywateli w instytucje publiczne.
Wobec tego zagrożenia eksperci wskazują, że reakcja musi być wielopoziomowa – powinna obejmować zmiany w prawodawstwie, zaangażowanie korporacji oraz działania społeczeństwa obywatelskiego. Szczególnie istotne jest wzmacnianie edukacji medialnej oraz rozwijanie umiejętności krytycznego myślenia wśród obywateli.
Zagrożeniem dla demokracji jest również fragmentacja społeczeństwa na niekomunikujące się segmenty. Nie chodzi tu o naturalne w demokracji różnice poglądów, ale o sytuację, gdy informacje docierające do poszczególnych grup nie są obiektywizowane, a ich odbiorcy stają się podatni na manipulację. Ten proces prowadzi do polaryzacji społecznej i ogranicza zdolność do konstruktywnej dyskusji oraz osiągania kompromisów niezbędnych w demokratycznych społeczeństwach.
Władza platform cyfrowych i ich wpływ na debatę publiczną
Potęga ekonomiczna platform cyfrowych stała się niepokojącym zjawiskiem współczesnej demokracji. Kapitalizacja rynkowa gigantów technologicznych jak Alphabet, Amazon, Microsoft i Apple przekroczyła w 2020 roku wartość 1 biliona dolarów, a Facebook zbliżył się do tej granicy z wyceną blisko 900 miliardów dolarów. Łączna wartość tych pięciu firm jest 14-krotnie większa niż roczny produkt krajowy brutto Polski.
Monopolizacja informacji
W społeczeństwie cyfrowym największe platformy internetowe zmonopolizowały szereg usług, skutecznie omijając tradycyjną politykę konkurencji. Duopol Apple-Google kontroluje aż 99% globalnego rynku mobilnych systemów operacyjnych i otrzymuje 50% wszystkich wpływów z reklam online w Unii Europejskiej. Podobnie wygląda dominacja Google i Facebooka na globalnym rynku reklamy cyfrowej – w 2020 roku do tych dwóch firm trafił co drugi dolar wydany na marketing w Internecie.
Od 2000 roku pięć czołowych platform (Google, Apple, Facebook, Amazon i Microsoft) przejęło łącznie tysiąc firm działających na całym świecie. Co niepokojące, 90% tych transakcji nie kwalifikowało się do oceny przez odpowiednie organy antymonopolowe. Przykładem jest Amazon, który we wrześniu 2020 kontrolował blisko 40% całości rynku e-commerce w Stanach Zjednoczonych.
Przewaga konkurencyjna platform opiera się na dostępie do ogromnych ilości danych osobowych, które przetwarzają wykorzystując zaawansowane technologie, w tym sztuczną inteligencję. Te dane pozwalają im nie tylko maksymalizować zyski, ale także kształtować debatę publiczną.
Algorytmy jako narzędzia kontroli
W społeczeństwie cyfrowym algorytmy stały się niewidzialnymi kuratorami naszej rzeczywistości. Niepokojący jest fakt, że duże platformy społecznościowe mają niewielką przejrzystość co do tego, jak działają ich mechanizmy. Algorytmy te często promują emocjonalne i kontrowersyjne treści, co może zniekształcać obraz rzeczywistości.
Media społecznościowe stały się głównym źródłem informacji dla większości społeczeństwa. Badania Pew Research Center z 2020 roku pokazują, że dla 53% Amerykanów to właśnie social media są podstawowym źródłem wiadomości. W Polsce 70-75% osób korzysta z mediów społecznościowych jako źródła informacji.
Algorytmy platform społecznościowych mają moc kształtowania nie tylko tego, co widzimy, ale także jak myślimy, a tym samym – jak głosujemy. Co więcej, dzięki mikrotargetowaniu, polityk może wysyłać sprzeczne wiadomości do różnych grup odbiorców, wiedząc, że każdy internauta dostanie tylko te treści, które pasują do jego bańki informacyjnej. W rezultacie praktycznie zanika przestrzeń dla merytorycznej argumentacji.
Brak odpowiedzialności korporacji
Obecne przepisy w zakresie odpowiedzialności platform za nielegalne treści sprowadzają się do zasady notice and action. Oznacza to zwolnienie z odpowiedzialności podmiotu udostępniającego miejsce na serwerze pod warunkiem, że pozostaje on w dobrej wierze. Ten model okazuje się jednak niewystarczający wobec skali wpływu platform na debatę publiczną.
Komisja Europejska podjęła próby regulacji gigantów technologicznych poprzez nakładanie kar za naruszanie zasad konkurencji. W 2017 roku KE nałożyła na Google karę w wysokości 2,42 mld euro za faworyzowanie własnych usług, a rok później ponad 4,3 mld euro za praktyki wzmacniające pozycję wyszukiwarki na urządzeniach z systemem Android. Jednak kary te nie rekompensują szkód wyrządzonych konkurencji ani konsumentom.
Problematyczne jest również unikanie opodatkowania przychodów osiągniętych w UE przez największe firmy technologiczne. KE szacuje, że brak przepisów opodatkowujących przychody czerpane z danych użytkowników może powodować odpływ z Unii Europejskiej nawet do 5 mld euro rocznie.
Krok poczyniony przez UE w kierunku ściślejszego uregulowania firm z sektora Big Tech może zyskać znaczący wydźwięk na świecie. Nowe przepisy mają na celu minimalizowanie ryzyka związanego z rozpowszechnianiem nielegalnych treści poprzez ocenę ryzyka przeprowadzaną przez same przedsiębiorstwa.
Ochrona prywatności i danych w społeczeństwie cyfrowym
Prywatność to fundamentalne prawo człowieka, które w społeczeństwie cyfrowym jest nieustannie wystawiane na próbę. W erze wszechobecnego internetu zostawiamy po sobie cyfrowy ślad przy niemal każdej aktywności online – od wyszukiwań i zakupów po publikacje w mediach społecznościowych i logowania.
Kto ma dostęp do naszych danych?
W odpowiednich rękach, nasze dane osobowe mogą służyć do prawidłowego świadczenia usług i poprawy doświadczenia użytkownika. Jednakże w nieodpowiednich mogą stać się narzędziem do nadużyć, kradzieży tożsamości czy oszustw finansowych. Firmy i reklamodawcy śledzą nasze działania w sieci, aby tworzyć szczegółowe profile użytkowników, co pozwala im nie tylko dostarczać spersonalizowane reklamy, ale również manipulować naszymi decyzjami.
Szczególnie niepokojące jest zjawisko handlu danymi. Informacje o użytkownikach często stają się przedmiotem sprzedaży na rynku, a im są bardziej osobiste, tym wyższą mają wartość – przykładowo, informacja o ciąży kobiety kilkakrotnie zwiększa rynkową wartość jej danych.
Czy obywatele mają kontrolę nad informacją?
W Unii Europejskiej Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych (RODO) wprowadziło silne zabezpieczenia dla obywateli. Dzięki temu przysługują nam prawa takie jak:
- wyraźna zgoda na przetwarzanie danych
- dostęp do własnych danych i informacji o sposobie ich wykorzystania
- prawo do bycia zapomnianym
- prawo do przenoszenia danych do innego usługodawcy
Mimo to, zgoda na przetwarzanie danych ma często charakter wymuszony – konsument musi jej udzielić, aby móc korzystać z urządzenia czy usługi. Ponadto umowy o świadczenie usług formułowane są zwykle w sposób nieczytelny i niejednoznaczny, co utrudnia świadome zarządzanie własną prywatnością.
Potrzeba przejrzystości i regulacji
Ochrona danych osobowych w erze cyfrowej jest wyzwaniem, które wymaga świadomych działań zarówno ze strony użytkowników, jak i firm. Przejrzystość staje się kluczowym elementem regulacji – zgodnie z art. 12 RODO, administrator powinien zapewnić przejrzyste informowanie i komunikację z użytkownikiem.
W Polsce kwestie związane z wykorzystaniem danych publicznych regulowane są przez różne akty prawne, które mają na celu zapewnienie równowagi między dostępnością informacji a ochroną prywatności. Warto także wspomnieć o działalności Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO), który może nakładać kary za naruszenia przepisów sięgające nawet kilkudziesięciu milionów euro.
W społeczeństwie cyfrowym zarządzanie swoją obecnością w internecie wymaga nie tylko odpowiednich narzędzi, ale przede wszystkim świadomości. Każdy z nas pozostawia cyfrowy ślad, ale to od nas zależy, jak będziemy nim zarządzać.
Jak budować odporną demokrację cyfrową
„Demokracja przedstawicielska musi iść w stronę demokracji dialogowej albo wręcz bezpośredniej – oddania obywatelom prawa głosu w ważnych sprawach.” — Piotr Sztompka, Profesor socjologii, członek Polskiej Akademii Nauk
W odpowiedzi na rosnące zagrożenia cyfrowe, budowanie odpornej demokracji wymaga systematycznych działań na wielu płaszczyznach. Ochrona demokratycznych wartości w erze cyfrowej stała się priorytetem zarówno dla instytucji państwowych, jak i organizacji obywatelskich.
Edukacja obywatelska i cyfrowa
Podnoszenie świadomości obywateli to długotrwały i złożony proces, polegający na rozwijaniu umiejętności korzystania z mediów oraz radzenia sobie z nowymi sposobami uzyskiwania dostępu do informacji. Komitet Regionów podkreśla, że umiejętności te muszą iść w parze z krytyczną analizą informacji i jej źródeł. Skuteczna edukacja cyfrowa to prawdziwa „szczepionka przeciw fanatyzmom, rasizmowi i konfliktom etnicznym”.
Badania pokazują, że aż 44% ludności UE w wieku 16-74 lat nie ma podstawowych umiejętności cyfrowych, a 19% nie ma ich wcale. Dlatego tak istotne jest systemowe podejście do edukacji obywatelskiej, która integruje kompetencje cyfrowe z wartościami demokratycznymi.
Nowoczesna edukacja obywatelska powinna uczyć młodych ludzi nie tylko o mechanizmach działania państwa, ale przede wszystkim praktycznych umiejętności diagnozowania problemów społecznych i proponowania konstruktywnych rozwiązań.
Tworzenie demokratycznych instytucji technologicznych
W ramach europejskiego planu działania na rzecz demokracji, Komisja opublikowała zalecenie dotyczące ochrony dziennikarzy i wzmocnienia ich pozycji. Ponadto, mechanizm szybkiego reagowania zapewnia praktyczną pomoc dla zagrożonych dziennikarzy, w tym doradztwo prawne i wsparcie logistyczne.
Inicjatywa informacyjna UE wspiera media lokalne i regionalne, które mają kluczowe znaczenie dla demokracji lokalnej i aktywności obywatelskiej. W 2023 roku rozpoczęto projekt „Lokalne media na rzecz demokracji”, który zapewnia co najmniej 30 dotacji na łączną kwotę 1 200 000 EUR dla punktów medialnych chcących wprowadzać innowacje.
Innowacje demokratyczne są wdrażane również z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych. Platformy typu Decidim, używane przez samorządy takich miast jak Barcelona, Madryt czy Gdynia, umożliwiają mieszkańcom prowadzenie konstruktywnych dyskusji i oceny propozycji przygotowanych przez urzędników.
Współpraca międzynarodowa i lokalna
Globalna współpraca technologiczna to dziś nie wybór, a konieczność. Unia Europejska intensyfikuje działania na rzecz wzmocnienia współpracy międzynarodowej w obszarze polityki cyfrowej, czego przykładem jest nowa Międzynarodowa Strategia Cyfrowa.
Na poziomie lokalnym, przedstawiciele samorządowi stanowią ważny filar walki z dezinformacją i podtrzymywania demokratycznej debaty z obywatelami. „Mogą odgrywać zasadniczą rolę w promowaniu umiejętności korzystania z mediów cyfrowych, krytycznego myślenia i przejrzystości kampanii politycznych” – wyjaśnia prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
Jednakże budowanie odporności demokratycznej wymaga również współpracy międzynarodowej. UE dąży do „ścisłej współpracy z krajami kandydującymi, takimi jak Ukraina i Mołdawia”, uznając transformację cyfrową za wspólną wartość zarówno dla państw członkowskich, jak i tych na drodze do członkostwa.
Podsumowanie
Społeczeństwo cyfrowe niewątpliwie zmieniło oblicze współczesnej demokracji. Technologie, które miały wzmacniać partycypację obywatelską, stały się jednocześnie narzędziami manipulacji i dezinformacji. Zamiast jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o ich wpływ, otrzymujemy złożony obraz pełen paradoksów i wyzwań.
Przede wszystkim, algorytmy platform cyfrowych kształtują nasze postrzeganie rzeczywistości, zamykając nas w bańkach informacyjnych i pogłębiając polaryzację społeczną. Giganci technologiczni, dysponując ogromnymi zasobami finansowymi i danymi osobowymi użytkowników, zdobyli bezprecedensową władzę nad dyskursem publicznym. Jednocześnie te same narzędzia oferują nowe możliwości dla e-partycypacji i zaangażowania obywatelskiego.
Podstawowym wyzwaniem pozostaje zatem znalezienie równowagi między wykorzystaniem potencjału technologii a ochroną fundamentalnych wartości demokratycznych. Bez odpowiednich regulacji prawnych i edukacji medialnej, demokratyczne społeczeństwa pozostaną podatne na manipulację i dezinformację. Szczególnie istotne jest rozwijanie kompetencji cyfrowych obywateli oraz budowanie instytucji zdolnych do nadzorowania etycznego wykorzystania technologii.
Ochrona prywatności stanowi kolejny filar odpornej demokracji cyfrowej. Chociaż RODO znacząco wzmocniło pozycję obywateli, nadal brakuje nam pełnej kontroli nad naszymi danymi. Dlatego tak ważna jest świadomość cyfrowego śladu, jaki pozostawiamy w sieci, oraz umiejętność krytycznej oceny treści.
Budowanie odpornej demokracji cyfrowej wymaga więc skoordynowanych działań na poziomie międzynarodowym, krajowym i lokalnym. Bez wątpienia, przyszłość demokracji zależy od naszej zdolności do adaptacji instytucji demokratycznych do realiów społeczeństwa cyfrowego, przy jednoczesnym zachowaniu ich fundamentalnych wartości. Komentujcie, a jak wy myślicie? Czy technologia ostatecznie wzmocni demokrację, czy też stanie się narzędziem jej osłabienia?
Podsumowując, społeczeństwo cyfrowe stawia przed nami zarówno szanse, jak i zagrożenia. Jednak to od nas – obywateli, instytucji państwowych i organizacji społecznych – zależy, czy technologia będzie służyć wzmacnianiu demokratycznych wartości, czy też stanie się narzędziem ich podważania. Świadome i aktywne uczestnictwo w przestrzeni cyfrowej pozostaje kluczem do zachowania istoty demokracji w erze algorytmów.
0 Comments