Czy Polska naprawdę się zmieniła? Zmienne wybory, niezmienne granice zaborów


0

Wybory prezydenckie 2025 roku znów odsłoniły podział, który wielu z nas dobrze zna, choć rzadko nazywa wprost. Gdy spojrzymy na mapę wyników głosowania, widzimy wyraźną linię – nieformalną granicę dzielącą Polskę na dwa światy. Ta linia niemal idealnie pokrywa się z granicami dawnych zaborów: pruskiego, rosyjskiego i austriackiego. Czy to tylko zbieg okoliczności? A może historia naprawdę nigdy nie odpuszcza?

Mapa kontra mapa – 100 lat, ten sam wzór

Porównując mapę wyników z 2025 roku z mapą zaborów z końca XIX wieku, trudno nie zauważyć uderzającego podobieństwa. Zachodnia Polska – dawny zabór pruski – głosuje inaczej niż wschodnia i południowo-wschodnia część kraju, należące kiedyś do Rosji i Austro-Węgier.

Prusy zostawiły po sobie silne instytucje, industrializację i nacisk na organizację życia publicznego. Zabór rosyjski – biedniejszy, bardziej rolniczy – wykształcił społeczeństwo bardziej tradycyjne, skupione wokół Kościoła i lokalnych wspólnot. Nawet po dekadach komunizmu i transformacji ustrojowej, różnice te nie tylko się nie zatarły, ale często się pogłębiły.

Dlaczego to się nie zmienia?

Granice polityczne zostały dawno zniesione, ale granice kulturowe, mentalne i infrastrukturalne nadal istnieją. Na zachodzie kraju szybciej rozwijały się drogi, inwestycje zagraniczne, edukacja zawodowa. Na wschodzie – z różnych powodów – zmiany następowały wolniej, a ludzie częściej odwoływali się do stabilności, wspólnotowości i tradycji. To nie znaczy, że jedno jest lepsze od drugiego. To znaczy tylko, że jesteśmy różni – i historia miała w tym swój udział.

Ten podział wzmacniają również media, narracje polityczne, a nawet sposób, w jaki prowadzone są kampanie wyborcze. Zamiast łączyć – często umacniają linie frontu, licząc na lojalność własnego elektoratu, a nie na dialog z drugim.

Czy możemy przekroczyć dawne granice?

Granice zaborów formalnie przestały istnieć ponad sto lat temu, ale ich cień nadal unosi się nad mapą polityczną Polski. Można się spierać o to, czy to tylko zbieg okoliczności, czy może dowód na to, że historia zapisuje się nie tylko w książkach, ale też w strukturze społecznej, języku i decyzjach wyborczych. Jedno jest pewne – coś trzyma nas przy tych podziałach.

Ale czy naprawdę musimy być ich więźniami?

Może przyszedł czas, by zrozumieć, że nie różnice nas dzielą, tylko brak rozmowy. Że Polska nie musi być krajem dwóch prędkości, dwóch światopoglądów, dwóch osobnych światów. Może nadszedł moment, by nie unifikować się na siłę, ale budować mosty tam, gdzie kiedyś były granice – mentalne i administracyjne.

Bo choć geografia się nie zmieniła, to nasze pokolenie ma do dyspozycji coś, czego nie miały poprzednie: Internet, wolność słowa, dostęp do wiedzy i – paradoksalnie – narzędzia sztucznej inteligencji, które pozwalają nam zrozumieć świat bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie musimy wybierać między Wschodem a Zachodem. Możemy wybrać przyszłość, która nie zaczyna się w przeszłości, tylko od decyzji, jak chcemy rozmawiać ze sobą dzisiaj.


Podoba się? Podziel się ze znajomymi!

0
AdminZero

0 Comments

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *