Taśmy Tuska właśnie wstrząsnęły polską sceną polityczną, ujawniając prywatne rozmowy między Donaldem Tuskiem a Romanem Giertychem. Nagrania te, zarejestrowane między czerwcem a wrześniem 2019 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, rzucają nowe światło na wewnętrzne mechanizmy polityczne.
Niedawno opublikowane taśmy Tuska pokazują, że Giertych wyrażał frustrację wobec Grzegorza Schetyny, ówczesnego lidera Koalicji Obywatelskiej, który zablokował jego kandydaturę w wyborach. Według ujawnionych informacji, Roman Giertych twierdzi, że nagrania powstały w wyniku nielegalnej operacji przeprowadzonej przeciwko niemu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przy użyciu oprogramowania Pegasus. W odpowiedzi na te poważne oskarżenia prokuratura wszczęła pilne śledztwo, a my śledzimy sprawę z uwagą, dostrzegając jej potencjalne konsekwencje dla polskiej polityki.
Telewizja Republika publikuje taśmy Tuska
14 czerwca Telewizja Republika opublikowała obszerne fragmenty prywatnych rozmów między Donaldem Tuskiem a Romanem Giertychem. Nagrania pochodzą z 2019 roku, z okresu przygotowań do wyborów parlamentarnych i europarlamentarnych. Według stacji telewizyjnej, materiały te rzucają nowe światło na kulisy politycznych układów w Platformie Obywatelskiej.
W opublikowanych nagraniach obecny jest również Paweł Graś, który obecnie pełni funkcję szefa gabinetu politycznego premiera. Warto podkreślić, że w czasie nagrania rozmów Donald Tusk pełnił funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej i zgodnie z unijnym prawem nie powinien był ingerować w krajowe spory polityczne.
Głównym tematem ujawnionych nagrań jest niezadowolenie Romana Giertycha z decyzji ówczesnego przewodniczącego PO Grzegorza Schetyny, który odmówił mu miejsca na liście wyborczej. „On tego nie chciał(…). Błąd zrobił, bo tylko by na tym zyskał. Ja myślę, że on bał się ciebie(…). On już wcześniej miał sceptycyzm. On obiecał mi ten start wcześniej” – mówił Giertych do Tuska.
Ponadto mecenas wyraził frustrację wobec propozycji startu z innych okręgów wyborczych: „Wkurzony jestem, że mnie nie dał do Senatu, bo jak by mnie dał, to byłbym zadowolony(…). Nie mogłem iść gdzieś indziej na inny okręg, bo bym się spalił. On mi pięć okręgów proponował(…). Jakaś wschodnia Polska, Radom, tam gdzie same shity są”. Na te słowa Tusk odpowiedział: „Tam, gdzie z**by są”.
W dalszej części nagrania politycy omawiali strategię wyborczą i szanse poszczególnych partii. Giertych oceniał, że PO groziła „beznadziejna sytuacja” i wynik na poziomie 22 proc., natomiast PiS mógłby liczyć nawet na 300 mandatów. Podczas rozmowy mecenas wyraził również obawy przed potencjalną koalicją PiS z Konfederacją, nazywając polityków tej drugiej formacji „debilami”.
Telewizja Republika opublikowała również fragment rozmowy, w którym obaj politycy żartowali na temat swoich niemieckich korzeni. Tusk miał powiedzieć: „Boże, ja Niemiec muszę uczyć”, na co Giertych odparł, że premier „przyszywa się do wielkiego narodu Mozarta i Goethego”.
Zdaniem dziennikarza Cezarego Gmyza, informacje o istnieniu nagrań krążyły w środowisku dziennikarskim od około dwóch lat. Natomiast według Romana Giertycha publikacja nagrań jest związana z jego wnioskiem o ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich.
Roman Giertych oskarża CBA o nielegalne podsłuchy
W odpowiedzi na publikację nagrań, Roman Giertych wystąpił z poważnymi oskarżeniami wobec Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W oświadczeniu opublikowanym na platformie X mecenas stanowczo stwierdził, że jego rozmowy z Donaldem Tuskiem zostały zarejestrowane przy użyciu izraelskiego oprogramowania Pegasus między czerwcem a wrześniem 2019 roku. Według niego, była to „nielegalna operacja prowadzona przeciwko niemu przez CBA”.
Giertych podkreślił, że rozmowy te, zgodnie z wcześniejszym oświadczeniem CBA, miały zostać zniszczone, ponieważ „nie zawierały żadnych treści mających przestępczy charakter”. Jednakże, jak twierdzi poseł KO, kopie nagrań zostały wyniesione z CBA jeszcze przed zmianą władzy i obecnie są wykorzystywane politycznie przez osoby związane z PiS. „Taki był prawdziwy cel używania Pegasusa” – zaznaczył.
Warto podkreślić, że o fakcie nagrania rozmowy Giertycha z Tuskiem informowała już w 2022 roku wrocławska „Gazeta Wyborcza”. Mecenas przyznał, że „przynajmniej fragmenty rozmowy z PDT (premierem Donaldem Tuskiem) są prawdziwe, bo je pamiętam”.
Według informacji ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, w latach 2017-2022 kontrola operacyjna przy użyciu Pegasusa objęła 578 osób, z czego najwięcej (162) w 2021 roku. Z oprogramowania korzystały trzy służby: CBA, Służba Kontrwywiadu Wojskowego oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Przede wszystkim Giertych zwrócił uwagę na powagę naruszeń prawa: „Nagranie rozmów adwokata z klientami, brak ich realnego zniszczenia, wyniesienie z CBA kopii rozmów, ich przekazanie do mediów oraz publikacja tych rozmów to bardzo poważne przestępstwa”. Dodał stanowczo, że „winni tych wszystkich przestępstw zostaną ukarani”.
Poseł KO złożył zawiadomienie do prokuratury „na wszystkich prokuratorów i agentów CBA, którzy uczestniczyli w tzw. Zespole ds. Giertycha” o współudział w „zbrodni szpiegostwa”. W związku z tymi oskarżeniami, Giertych jest obecnie pokrzywdzonym w śledztwie prowadzonym przez Zespół nr 3 Prokuratury Krajowej.
Mecenas zasugerował również, że publikacja nagrań ma związek z jego wnioskiem o ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich. „Komuś bardzo zależy, aby ta sprawa nie była kontynuowana” – stwierdził.
Prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie taśm Tuska
Sprawa ujawnionych taśm Donalda Tuska i Romana Giertycha trafiła do prokuratury. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Marcin Romanowski złożył oficjalne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyborczego przez Romana Giertycha, Stanisława Gawłowskiego oraz inne nieustalone osoby. Polityk poinformował o tym w mediach społecznościowych, bezpośrednio po emisji materiałów przez Telewizję Republika.
„W związku z informacjami ujawnionymi dziś przez Republikę, złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wyborczego przez Romana Giertycha, Stanisława Gawłowskiego i inne nieustalone osoby” – napisał Romanowski na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Z opublikowanych nagrań wynika, że w 2019 roku Giertych miał zbierać podpisy „in blanco” na potrzeby rejestracji siebie jako kandydata, czyli co najmniej bez wskazania kandydata. Następnie przekazał je na potrzeby rejestracji Gawłowskiego jako kandydata do Senatu. Według Romanowskiego, jest to naruszenie kodeksu karnego.
„To nie tylko obejście prawa – to przestępstwo z art. 248 pkt 6 k.k., które polega m. in. na manipulacji przy listach poparcia, jeśli podpisy są składane bez pełnej informacji i o komitecie, i o kandydacie” – wyjaśnił poseł PiS.
W uzasadnieniu zawiadomienia znalazły się również informacje o „nielegalnym pozyskaniu i wykorzystaniu danych osobowych” oraz „nadużyciu w procesie tworzenia dokumentów wyborczych”. Romanowski podkreślił przy tym, że „demokracja opiera się na uczciwych wyborach”, a w tym przypadku „złamano fundamentalne zasady”.
Jednocześnie warto przypomnieć, że według Romana Giertycha w sprawie nagrań toczy się już śledztwo Prokuratury Krajowej, w którym jest on pokrzywdzonym. Adwokat twierdzi również, że nie stwierdzono, aby rozmowy miały „przestępczy charakter”.
Publikacja taśm wywołała falę komentarzy wśród polityków. Poseł Dariusz Matecki napisał: „To już wiemy, dlaczego takiego całkowitego oszołoma wzięli na listę, a później pozwolili kompromitować cały ich obóz. Donald jedzie na smyczy Romana?”. Z kolei Zbigniew Kuźmiuk ocenił sprawę słowami: „Hańba, hańba, po stokroć hańba dla tego człowieka”, a Kazimierz Smoliński zadał pytanie: „Jeśli to nie powód na dymisję to, co nim jest?”.
Podsumowanie afery taśmowej
Sprawa ujawnionych nagrań rozmów między premierem Tuskiem a mecenasem Giertychem niewątpliwie stanowi poważny wstrząs dla polskiej sceny politycznej. Przede wszystkim pokazuje, jak cienka granica oddziela polityczne kulisy od publicznego wizerunku czołowych polityków. Nagrania rzucają światło na wewnętrzne mechanizmy funkcjonowania Platformy Obywatelskiej w 2019 roku, odsłaniając napięcia między Giertychem a ówczesnym liderem PO Grzegorzem Schetyną.
Jednocześnie należy podkreślić, że oskarżenia o nielegalne użycie Pegasusa przez CBA stawiają fundamentalne pytania o granice inwigilacji w demokratycznym państwie. Mimo wszystko, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej przez zawiadomienie złożone przez posła Romanowskiego, który zarzuca Giertychowi przestępstwo wyborcze związane z manipulacją listami poparcia.
Prokuratura stoi zatem przed trudnym zadaniem wyjaśnienia wielu aspektów tej sprawy – od legalności pozyskania nagrań, przez ich przechowywanie i ujawnienie, aż po zarzuty dotyczące nieprawidłowości wyborczych. Bez wątpienia konsekwencje tego skandalu mogą być daleko idące zarówno dla poszczególnych polityków, jak i dla całego systemu politycznego.
Na chwilę obecną trudno przewidzieć, jak rozwinie się ta sprawa i jakie będą jej ostateczne skutki. Niemniej jednak ujawnione taśmy stanowią kolejny dowód na głębokie podziały w polskiej polityce oraz na metody stosowane w walce o władzę. A wy co myślicie na ten temat? Czy nagrania te faktycznie zmieniają obraz polskiej sceny politycznej, czy są jedynie kolejnym epizodem w trwającej od lat ostrej rywalizacji między głównymi obozami politycznymi?
0 Comments