Michał Kołodziejczak, urodzony 14 września 1988 roku w Sieradzu, przeszedł niezwykłą drogę od rolnika do kontrowersyjnego polityka. Stracił związek z czterema partiami politycznymi, z których ostatnia została rozwiązana 8 stycznia 2025 roku. Mimo to nie rezygnuje z ambicji politycznych i obecnie tworzy fundamenty pod nową partię, planując wejść do parlamentu w nadchodzących jesiennych wyborach.
Początkowo związany z Prawem i Sprawiedliwością, został wybrany radnym tej partii w 2014 roku, jednak wyrzucono go już rok później. Dodatkowo warto wspomnieć, że jest właścicielem 20 hektarów ziemi wartej około miliona złotych i jeździ Lexusem o wartości około 150 000 złotych. Ten „konserwatywny katolik o liberalnym podejściu” założył Unię Warzywno-Ziemniaczaną w 2018 roku, a następnie Agrounię, która zgromadziła ponad 500 000 obserwujących w mediach społecznościowych. W tym artykule przyjrzymy się bliżej, kim naprawdę jest Michał Kołodziejczak i jaką drogę przebył od pola do parlamentu.
Korzenie i początki Michała Kołodziejczaka
Niewielka wieś Orzeżyn w województwie łódzkim to miejsce, które ukształtowało Michała Kołodziejczaka. To właśnie tutaj, w rodzinnej miejscowości, przyszły lider Agrounii stawiał swoje pierwsze kroki w rolnictwie. Po ukończeniu I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Jagiellończyka w Sieradzu w 2007 roku zdecydował się na pracę w gospodarstwie rolnym zamiast kontynuowania edukacji na poziomie wyższym.
Kołodziejczak obecnie prowadzi 28-hektarowe gospodarstwo rolne warte 3,1 miliona złotych. Wspólnie z ojcem i bratem zajmują się między innymi uprawą kapusty pekińskiej. Z tytułu działalności rolniczej uzyskał w ubiegłym roku dochód w wysokości 21,5 tys. zł, co świadczy o trudnościach, z jakimi borykają się polscy rolnicy. Jednocześnie posiada 529 tys. zł oszczędności, spłaca kredyt na zakup ziemi rolnej, z którego pozostało mu do oddania 279,6 tys. zł.
Jego gospodarstwo jest dobrze wyposażone – posiada ciągnik John Deere 6095 MC z 2017 roku oraz inny sprzęt rolniczy. Warto zauważyć, że nie posiada własnego domu ani mieszkania, mieszka w „skromnym domu na wsi, wielorodzinnym”.
Sąsiedzi z Orzeżyna mają o nim na ogół dobrą opinię. Jeden z nich, Józef Olejniczak, mówi: „To są moi sąsiedzi najbliżsi, lepsi nawet jak rodzina. Uczynni, bardzo dobrzy ludzie. Bardzo życzliwi, tak jak Michał”. Według niego, Kołodziejczak jest również „bardzo dobrym rolnikiem”, który rozwinął gospodarstwo rodzinne.
Pierwszy krok w polityce Kołodziejczak postawił w 2014 roku, kiedy zdobył mandat radnego miasta i gminy Błaszki z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Jednakże już rok później został wykluczony z partii po zorganizowaniu protestów. Nie zrezygnował jednak z ambicji politycznych – jak sam stwierdził, przekonał się wówczas, że „jeśli poprzestanie na działaniu w gminie, może co najwyżej zbudować chodnik”.
Ta lekcja z pierwszych lat działalności publicznej stała się fundamentem dla jego późniejszych działań na krajowej scenie politycznej.
Od protestów do Agrounii
Rok 2018 stał się przełomowym momentem w karierze Michała Kołodziejczaka. Po wykluczeniu z PiS, zamiast wycofać się z życia publicznego, zdecydował się na utworzenie własnej organizacji. W czerwcu 2018 roku powołał stowarzyszenie Unia Warzywno-Ziemniaczana, które szybko zaczęło organizować protesty środowiska rolniczego przeciwko polityce rządu Prawa i Sprawiedliwości.
Głównym celem protestów była krytyka sposobu walki z wirusem afrykańskiego pomoru świń (ASF) oraz niskie ceny skupu płodów rolnych w województwie łódzkim. Kołodziejczak potrafił zmobilizować znaczące siły – w maju 2018 roku zgromadził w Sieradzu protest z udziałem 200 ciągników, podczas którego rolnicy wyrzucili na drogę dwie przyczepy kapusty, przysypując nią flagę Unii Europejskiej.
Wkrótce media zaczęły nazywać go „nowym Lepperem”, dostrzegając podobieństwa w metodach działania do byłego lidera Samoobrony. Jednakże Kołodziejczak dystansował się od tych porównań: „Andrzej Lepper to legenda, mnie pochlebia porównywanie z nim, ale my chcielibyśmy inaczej naszą działalność kreować”.
W grudniu 2018 roku Kołodziejczak zarejestrował fundację Agrounia, która zastąpiła wcześniejsze stowarzyszenie. Nowa organizacja zaczęła działać z jeszcze większym rozmachem. 12 grudnia 2018 roku działacze Agrounii zablokowali autostradę A2 niedaleko Brwinowa, co przyniosło organizacji ogólnopolski rozgłos. Kolejna głośna akcja miała miejsce 13 marca 2019 roku na placu Zawiszy w Warszawie, gdzie podczas protestu palono słomę i opony, rozrzucano setki kilogramów jabłek, obornik i świńskie łby. Protestujący żądali, aby 50 procent produktów w sklepach było pochodzenia polskiego.
W maju 2021 roku Kołodziejczak poinformował o tworzeniu partii pod nazwą Agrounia. W grudniu tego samego roku odbył się kongres organizacji, na którym gościli między innymi feministyczna aktywistka Maja Staśko, lewicowi działacze Piotr Ikonowicz i Jan Śpiewak.
O skuteczności działań Agrounii świadczy fakt, że jej profil na Facebooku śledzi prawie 490 tysięcy internautów. Sam Kołodziejczak przyznaje, że sprawne wykorzystywanie mediów społecznościowych jest jedną z głównych przyczyn sukcesu jego organizacji.
Wejście do polityki i kontrowersje
Po latach organizowania protestów, Michał Kołodziejczak postanowił przekuć społeczny rozgłos w polityczny sukces. Droga do parlamentu okazała się jednak wyboista. W czerwcu 2019 roku ogłosił powołanie partii politycznej Prawda, która miesiąc później miała zmienić nazwę na Zgoda. Projekt ten jednak szybko upadł. W maju 2021 roku poinformował o tworzeniu partii pod nazwą Agrounia, która została zarejestrowana w marcu 2022 roku.
Przełom nastąpił w sierpniu 2023 roku, kiedy to ogłoszono decyzję o starcie kandydatów Agrounii z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Kołodziejczak otrzymał pierwsze miejsce na liście w okręgu konińskim, co przyniosło mu spektakularny sukces – zdobył mandat poselski z wynikiem 44 062 głosów. W grudniu 2023 objął stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Oświadczenie majątkowe nowego posła wzbudziło spore zainteresowanie. Wynika z niego, że Kołodziejczak posiada 529 tys. zł oszczędności i 28-hektarowe gospodarstwo rolne warte 3,1 miliona złotych. Z tytułu działalności rolniczej uzyskał w ubiegłym roku przychód w wysokości 57 tys. zł i dochód wynoszący 21,5 tys. zł.
Wizerunek polityka nadszarpnęła afera związana z Collegium Humanum. Według doniesień medialnych, Kołodziejczak miał zapłacić za dyplom na tej uczelni. On sam stanowczo zaprzecza: „Nie kupowałem żadnego dyplomu”. Twierdzi, że padł ofiarą manipulacji ze strony osób, które przedstawiły mu możliwość indywidualnego toku nauczania. „Czuję się w tej aferze bardziej ofiarą niż winnym” – podkreślał w mediach.
Mimo kontrowersji, polityk skutecznie chroni swoje życie prywatne. Wiadomo jednak, że poznał swoją żonę Katarzynę w Warszawie. Rodowitą warszawianka, absolwentka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, zdecydowała się porzucić miejskie życie i przeprowadzić się na wieś po ślubie z liderem Agrounii.
Kołodziejczak bywa porównywany do Andrzeja Leppera, jednak odnosi się do tych porównań z dystansem. W jednym z wywiadów powiedział: „Nie chcę się porównywać, ale wiemy, ile z tego błota, które wylano na Lepera, miało cokolwiek wspólnego z prawdą”.
Na zakończenie
Podsumowując historię Michała Kołodziejczaka, widzimy niewątpliwie postać pełną kontrastów i determinacji. Człowiek, który zaczynał jako zwykły rolnik z Orzeżyna, przeszedł długą drogę przez różne ugrupowania polityczne, ostatecznie zdobywając mandat poselski z imponującym wynikiem ponad 44 tysięcy głosów. Mimo kontrowersji związanych z aferą Collegium Humanum oraz porównań do Andrzeja Leppera, Kołodziejczak konsekwentnie buduje swoją pozycję w polskiej polityce.
Warto zauważyć, że jego majątek – gospodarstwo warte 3,1 miliona złotych oraz ponad pół miliona złotych oszczędności – stawia go w innej sytuacji niż przeciętnego polskiego rolnika, którego problemy stara się reprezentować. Jednakże jego umiejętność mobilizowania protestów oraz skutecznego wykorzystywania mediów społecznościowych dowiodła, że potrafi dotrzeć do szerokiego grona odbiorców.
Przyszłość polityczna Kołodziejczaka pozostaje otwartym pytaniem. Obecnie jako sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa ma realny wpływ na kształtowanie polityki rolnej państwa. Czy zdoła wykorzystać tę pozycję, aby wprowadzić zmiany, o które walczył podczas protestów? Czas pokaże.
Historia Michała Kołodziejczaka pokazuje przede wszystkim, jak z determinacją można przejść drogę od lokalnego działacza do parlamentarzysty. Dajcie komentarze, jak oceniacie tę niezwykłą transformację i czy waszym zdaniem Kołodziejczak rzeczywiście reprezentuje interesy polskich rolników, czy może jego polityczna kariera oddaliła go od pierwotnych ideałów.
Bez względu na ocenę jego działań, jedno jest pewne – Michał Kołodziejczak udowodnił, że także w czasach profesjonalizacji polityki, osoba spoza establishmentu może przebić się do parlamentu i zdobyć realny wpływ na losy kraju.
0 Comments